Mirabilia - The Rose of Sharon - Postępy w październiku

Muszę się pochwalić praca nad ogrodem prężnie idzie do przodu. Gdyby nie fakt, iż zabrakło mi kilku kolorów muliny i czekam na dostawę pewnie postępy byłyby bardziej zauważalne. Wkrótce powinnam otrzymać zamówienie i już planuję, co wyszyję w grudniu, gdy skończę Rose of Sharon.


Mirabilia - The Rose of Sharon - Postępy we wrześniu

Witajcie Kochani!
Dzisiejsze porównanie to efekt wrześniowej pracy nad haftem. Jak to zazwyczaj jest, lato to czas intensywnego szycia, czy po prostu rozkoszowania się słońcem. Jesień, zima i wczesna wiosna sprawiają, że moje hafciarskie projekty przyspieszają. Często też uczę się nowych technik, a sprzyjają temu długie wieczory w ciepłym domu. Czasami te nowinki zostają ze mną na dłużej (sutasz), a czasami znikają po pierwszych próbach (frywolitka).


Mirabilia - The Rose of Sharon - Postępy w marcu


Marzec okazał się dla mnie bardzo intensywnym miesiącem pod względem zawodowym. Najbardziej odprężającą czynnością dla mnie było w tym miesiącu haftowanie. Wieczorem, czekając aż moja córeczka zaśnie zasiadałam pod ciepłą kołderką i haftowałam chociaż kilka krzyżyków.


Mirabilia - The Rose of Sharon - Postępy w lutym


Luty nie przyniósł spektakularnych postępów. Prawie dwa tygodnie choroby skutkowały wielkim zerem w postępach nad haftem. Sukienka, czy część filaru niezbyt mnie satysfakcjonują. Utknęłam troszkę na tych krzewach z filaru. Oznaczenia kolorów są podobne i ciężko je rozróżnić, tym samym budzi się we mnie niechęć do tego elementu.

Mirabilia - The Rose of Sharon - Postępy w styczniu

Zaskakująco szybko haftuje się ten obrazek! Tak długo się do niego przymierzałam, a już tak duża część jest gotowa. Może i kiedyś przyjdzie czas na wróżki Nimue? Kilkukrotnie miałam je w swoich planach, ale jakoś zawsze traciłam do nich serce.