Podsumowanie 2018

To już moje ósme podsumowanie. Chociaż tworzone dopiero w lutym ;) Dlaczego? Dowiecie się za chwileczkę :)



Życie zawsze weryfikuje nasze plany. Rose of Sharon nie skończone, jakoś siły i weny zabrakło. W listopadzie zaczęłam przygotowania do Świąt. Chciałam, aby moja córeczka, pomimo mojej ciąży poczuła cudowną magię oczekiwania. I tak powstał kalendarz adwentowy pełen cudownych prezencików i zadań dla naszej całej rodziny. Był piknik, łyżwy czy kiermasz świąteczny.


Niestety pomimo mojego całego planu, ktoś zdecydował się pojawić dwa tygodnie wcześniej i zadania z kalendarza Marysia wykonywała już z ciocią. Siostrzyczka i mama pojawiły się dopiero dzień przed wigilią w domu :) 


Tak więc robótkowo 2018 był najbardziej jałowym rokiem od zarania dziejów. Tylko jeden haft. Żadnego sutaszu, żadnego szycia, dosłownie NIC. Nigdy nie było tak źle.
Prywatnie pojawiło się kolejne szczęście i nic więcej nam nie potrzeba.

Plany? Na pewno dużo wspaniałych kreacji powstanie dla moich dziewczynek, skończę Rose of Sharon i zacznę coś fajnego. Powoli. Bo w 2019 będziemy się cieszyć sobą :) 

2 komentarze: